Język francuski – językiem cywilizacji
Polska od zawsze starała się dołączyć do kręgu cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Wynikało to z wielu przyczyn – to na Zachodzie narodziło się imperium rzymskie, państwo Franków i cesarstwo niemieckie. To tu rozwinęło się kulturalne odrodzenie. Mimo bliskości stolicy cesarstwa bizantyjskiego, polscy władcy zdawali sobie sprawę, że pośrednikiem pozostawałaby zbyt silna Ruś, która od początku sprawiała naszym monarchom problemy. Dawniej jednak udawało się ją czasowo podbić, a nawet osadzić na jej tronie polskiego władcę. Strach przed „trzecim Rzymem” sprawił, że Mieszko I zdecydował się na chrzest w obrządku rzymskokatolickim. Od tego momentu datują się starania Polski o włączenie jej do kręgu cywilizacyjnego Zachodu. Po długotrwałej dominacji łaciny przyszedł czas na rozwój języka francuskiego. Francuszczyzna zapanowała na dworach, a wraz z nią zasady etykiety dworskiej, zabawy i... nowe potrawy. W Polsce pierwsze żywe kontakty z Francją zapoczątkowała ukochana żona Jana Sobieskiego, królowa Marysieńka. Od tego momentu francuski stał się podstawowym językiem elit społecznych. Francuszczyzna przejawiała się nie tylko wyborem języka, ale również strojem, zachowaniem i ogólnie pojętą modą. Dzięki wpływom języka francuskiego zaczęła się wreszcie wzbogacać i polszczyzna, która zapożyczyła wiele zwrotów i sposobów formułowania myśli od zachodniego sąsiada. Najważniejsza jednak zasługą francuskiego jest dostarczenie nam znakomitych dzieł literackich, które zaczęły stymulować kulturę polską. Z pewnością pierwsze utwory można uznać za zbliżone do oryginałów, jednak rodzimi artyści zaczęli tworzyć dzieła oryginalne i – coraz częściej polskie. Wyjazdy na zagraniczne uczelnie pogłębiały poczucie wspólnej kultury i dawały odpowiednie wykształcenie. Znajomość francuskiego na długo pozostawała synonimem dobrego smaku – z XX wiekiem włącznie.